Autor: De99ial [Polter.pl]
Dodal: multidej, Ocena: 5, Oceń: + -
:: Pierwsze moje opowiadanie ze świata NS. Powstało w ciągu kilku dni od premiery 1.0 i zaraz po otrzymaniu podręcznika limited HC. Ciekawe czy znajdą się tacy, którym nadal będzie się podobać...
Autor: Axiel [Orbital]
Dodal: multidej, Ocena: 4, Oceń: + -
:: Mei zatrzymała motor. Zdezelowana honda zakaszlała. Dziewczyna zaklęła ze złością i zamaszystym ruchem zerwała z głowy niepotrzebny kask. Splunęła na rdzawy piach i z westchnieniem spojrzała na starą tabliczkę z ledwie widocznym, białym napisem: "Witaj w Shoyo". Pomyślała, że to strasznie głupia nazwa dla takiej dziury.
Autor: Różni autorzy [Outpost]
Dodal: multidej, Ocena: 5, Oceń: + -
:: Mały Johny cisnął w kąt gumową zabawkę. Przeklinał w duchu swój pech i przeklęty świat, na którym przyszło mu żyć. Gdy wczoraj, zupełnie przypadkiem, natrafił na ukryty pod przewróconym regałem właz, odżyła w nim ledwie tląca się do tej pory wola walki i chęć przeżycia. Myślami powrócił do wczorajszych bezowocnych poszukiwań... [wyniki konkursu organizowanego przez serwis Outpost]
Autor: Bartosh [Pod martwym mutkiem]
Dodal: multidej, Ocena: 5, Oceń: + -
:: Wznoszące się leniwie ponad horyzont słońce rozgrzewało skute nocnym chłodem pustkowie. W byle jak skleconej z pozostałości parkowych ławek latrynie było tyle szpar, że wpadające przez nie promienie słońca tworzyły w środku skomplikowaną mozaikę cieni. Chester z westchnieniem ulgi zapiął rozporek i nacisnął przycisk maszyny filtrującej. Po chwili do stojącego obok plastikowego kanistra wleciała niewielka ilość odzyskanej z moczu wody. Przed wejściem do latryny czekał już Diego. Ten starzejący się już latynos o długich, związanych, siwych włosach i nieodłącznym niedopalonym cygarem jak zawsze czekał na swoją kolej do wychodka przeglądając archaiczne numery „Time”
Autor: Bartosh [Moorhold]
Dodal: multidej, Ocena: 5, Oceń: + -
:: „…tu jedynka. Jesteśmy na pozycji 12 C - kwadrat czwarty. Oddział zbliża się do zabudowań. Widać kilku mieszkańców. Brak widocznego uzbrojenia. Porucznik Xituan zbliża się do jednego z nich…zaraz…coś nie tak… to mutanci!!! co za gówno, dostał i dalej biega. Wciągnęli do chałup kilku żołnierzy!!! Potrzebujemy wsparcia.!!!, powtarzam: potrzebne wsparcie!!! Osaczyli porucznika…co do choler….Aaaaa..Aghhggh ……”
Autor: RaeptaeR [Orbital]
Dodal: multidej, Ocena: 4, Oceń: + -
:: Słyszałeś o tym nowym sprzedawcy?! Trafił gdzieś na działający Internet i teraz go sprzedaje. Możesz się poczuć jak przed wojną! Nawet nie wiesz, jak bardzo się ucieszyłem mogąc jak starożytni siąść wygodnie przed monitorem i pobuszować po sieci.
Autor: RaeptaeR [Orbital]
Dodal: multidej, Ocena: 5, Oceń: + -
:: Obserwuję go, jak powoli wspina się w górę zbocza, mozolnie, z wyraźnym bólem, niestrudzenie. Przewraca się i wstaje. Wraz z warstwą śniegu zsuwa się w dół, po czym nadrabia straconą wysokość. Gdyby zrobić mu zdjęcie, można by nazwać je jakoś w stylu "Nowy Syzyf".
Autor: Bartosh [Moorhold]
Dodal: multidej, Ocena: 5, Oceń: + -
:: - Jak to „nie działa” !?! – wrzasnął kapitan Johannes chwytając pobladłego ze strachu speca za poły laboratoryjnego fartucha. Gorący ze złości oddech napastnika osadzał się mgiełką na okularach przerażonego naukowca. - Puść go Patrick. Chłopak zaraz umrze ze strachu, a tylko on wie jak utrzymać tę cholerną ruderę w stanie nadającym się do zamieszkania – dłoń sierżanta Micka Johannesa uspakajająco opadła na bark brata .
Autor: Bartosh [Moorhold]
Dodal: multidej, Ocena: 5, Oceń: + -
:: Młody mężczyzna otarł rękawem pot z czoła. Światła neonów odbijały się wielobarwną gamą w szybie jego samochodu. Umówieni klienci spóźniali się. Nie wiedział czy poci się, dlatego że jest potwornie duszno czy dlatego że goście którzy chcieli kupić od niego towar wyglądali na prawdziwych sukinsynów, którzy podcięli by gardła własnym matkom, gdyby tylko mieli w tym jakiś interes.
Autor: Ekhard [Orbital]
Dodal: multidej, Ocena: 5, Oceń: + -
:: Lara nie miała już siły na cokolwiek. Pistolet przygotowany do strzału leżał na kolanach, ale dziewczyna nie miała szansy aby go podnieść. Jedyne co czuła, to rosnącą plamę krwi na piersiach. Jej oddech był powolny, płytki i nie dawał jej żadnej ulgi. Mętnym wzrokiem ogarnęła wnętrze swojego wozu. Rozbita szyba, krew na kierownicy, pogięta blacha. Jak do tego doszło - zadała sobie pytanie. Wszystko jak zwykle zaczęło się niewinnie.